Obsesja. To myśl o kolejnej trasie, która pojawia się jeszcze zanim skończy się poprzednia. To planowanie następnego treningu, kolejnych kilometrów, kolejnego dnia na rowerze.
To zdrowe uzależnienie od ruchu, wysiłku i endorfin. Od momentu, gdy nogi zaczynają pracować rytmicznie. Od ciszy pustej szosy. Od uczucia, że możesz jechać jeszcze trochę dalej. To właśnie ta obsesja sprawia, że wracasz na rower raz za razem. Nie dlatego, że musisz. Dlatego, że chcesz.